|
warsztat
athreads
|
rodolfo valentino spotyka nataszę rambovąkobiety wyraziste jak obrazy stają się metaliczne
w naszyjnikach z zamkiem na karku i ruchach w rozpuszczeniu włosów przypominają głaskanie nie mówią otwierają usta które mówią: nie mówię. nie mówię ani słowa i jest głucho czarno biało nadzwyczaj elegancko trzymają słowa w filiżankach do espresso i przekazują tym którzy pragną the silent era nie przyzwyczają się do posiadania słabe części ramiona i uda łatwo znikną wszystkie naczynia wołają o napełnienie ich bóg zamknięty w prawej komorze wywołuje mężczyznę z podczerwieni wirtuoza wzruszeń bezdźwięcznych oklasków przecina żebrowania i ugniata serce aż przypomina chrabąszcza. potrafią odczytać pismo najbardziej kłujące stopami. wypożyczają imiona a kiedy oddają mają ukruszone nosy jak greccy bogowie. kobiety wyraziste od wieków kolekcjonują pożegnania posypują talkiem nogi żeby dalej pozostać w realnym rozkładają ciała na części składają w małżowinach gdzie jest trochę chłodniej ktoś je przepowiedział i głos je zapomniał wersja: 1.0; 1.1;
rudolph? rudolph? rudolph!? w tym wierszu musi stać Rodolfo, z akcentem na ostatnią sylabę! :) prosty człowiek id:1242 [2012-04-16 23:41:52] Autor opublikował wersję 1.1 system [2012-04-16 23:55:57] ;) rockhora id:1295 [2012-04-16 23:56:51] :) confetti id:1698 [2012-04-17 00:48:34] i Wolf_Kohler id:1713 [2012-04-17 11:58:33] |