kredą njusy warsztat forum uczestnicy szukaj zaloguj litera me nomine

miłosna matematyka (villanella interaktywna)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .


Spójrz: 1 + 2 = 4
i próżno zdrowy rozum wysilasz
bo w to powinno się tylko wierzyć.

Myślisz, że wynik jest tak niezmienny,
jakby strzegł rodem z piekła gwardzista
1 + 2 # 4?

Przecież musiałby być nieśmiertelny
jak Bóg, gdy wszystko inne przemija,
w co (wybacz!) jeszcze ciężej uwierzyć

i jeśli chcesz być wobec nas szczery,
po cichu chociaż, w myślach się przyznaj
że 1 + 2 = 4

Co? ...kto ci nagadał, że kobiety
omamią nawet matematyka,
aż rozumowi przestaje wierzyć?!

- Już nie upieraj się do cholery,
jak niezachwiany logiki filar
bo: 1 + 2 = 4
...chociaż mnie samej ciężko w to wierzyć.


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

           http://bit.ly/xA7uqz

marco  id:1778   [2012-01-25  11:17:45]


buziaki!

zielona gęś  id:1524   [2012-01-25  13:53:08]

A moźe babulu źmienić dźadźa włoda na dźadźa malko, ćo? Ty źnaś dźadźa malko dłuźej, ćy oń naplawde kopie dzieći? To by śe nie laź pśidało, mi ćaśami w pśećkolu dokućajom niedoble bacholy.
(dźad włod ledwo widzi, ja jeśtem taka malutka to wiadomo, ale duźo duźych nie widźi i jeśt ź nim duźy klam)

twoja wnuczka  id:1797   [2012-01-25  14:35:18]

Marco, wywód jej jest - zdaje się - nie do podważenia, bo w końcu żaden porządek (nawet i uważana za boską matematyka)  nie jest niezmienny :-)

Małgorzata Köhler  id:1398   [2012-01-25  15:08:23]

A jednak niepodległość trójkątów
jest iście boską niepodległością,
jeśli łbu wierzyć, a nie chomątu,

że pogrzebany pies w sumie kątów,
by w gardle śmierci mógł stanąć ością,
więc jednak nieśmiertelność trójkątów

martwego Boga kopniakiem z prądu
czyni w dom Bogiem, jeśli w dom gościom
wypadło wierzyć łbu, nie chomątu,

że niezawisłość glinu od strontu
trąci czymś retro... - czyżby świętością
nazywać niepodległość trójkątów,

odkurzać wojnę, linię afrontów
Sokratesa z drobnomieszczańskością
o to, czy łeb się zmyślił chomątu

i czy się czwórka gdzieś na początku
zmyśliła dwójce z dwójką tak bosko,
jak bosko niepodległość trójkątów
daje buziaka łbu, nie chomątu.

klaps  id:945   [2012-01-25  15:34:48]

Zielona Gęsio - dziękuję.

Wnuczko - prąd też kopie, a idzie się do sądu na elektryka. Toteż udaj się do starego sadu z tamtego haiku i w nim szukaj dziada winowajcy.

Tak, Małgorzato - miłość to nie rozsądek, nie kalkulacja. Przeczy logice bo inaczej nie byłoby nie tylko nas, ale i świata zwierząt. Miłość jest głupia! I tyle w temacie miłości... po czasie :)

Klaps - bardzo fajna ta niepodległość trójkątów. Już z daleką pachnie zdradą, także teologii.

marco  id:1778   [2012-01-25  17:36:31]

kochać to tracić; ujmując siebie,
dzieląc z kochaniem, mnożysz kochanie:
dziel -1  przez -1

wynik + 1. stać może we łbie
konia przeszkodą, który działanie
buchalteryjnie dodaje: debet!

kopytem licząc; pies bies wie lepiej,
ten trzeci z kąta, czy coś zostanie
dla pogrzebanych, i co pogrzebie

przesąd, że 1 plus -1
dać muszą zero, bo skoro pan nie
jemu żeberko dał ale ewie

cudownie mnożąc do pi, a w planie
boskim są równe zysk, zero, debet
nieskończoności, to wyliczanie

metodą konia kończy się planem
z copolli, może uśmiać się lepiej
ale łeb boli; pustka w adamie
(a ewa sobie głowy nie łamie)

Małgorzata Köhler  id:1398   [2012-01-25  20:32:23]

Małgorzata, masz tu motto do twojej wilanelki

Kto by chciał ocalić duszę swoją, ten ją straci, a kto by utracił duszę swoją dla mnie, ten ją znajdzie  (Mt 10,39)

klaps  id:945   [2012-01-25  20:38:13]

Klapsie, dzięki, zawsze lubiłam tracić :-)
a Ty masz mój duży aplauz, od Twojego dziełka ładniejsze o trójkątach są tylko romanse :-)

Małgorzata Köhler  id:1398   [2012-01-25  21:14:30]

Bardzo fajne, Małgorzato! Teraz, obok mrożkowatych (w końcu zima) niepodległych trójkątów, mamy też gorący debet :)
To jeszcze "matematyczna" pochwała zdrady:


Para to system dwójkowy
więc on - jeden, ona - zero
(już słyszę Panie te gromy :))
i trzy to równość dopiero.

- Żona, by sprostać mężowi,
chcąc równą mu być partnerką -
musi coś dać kochankowi
i w jakość przemienić zero.



I małe wyjaśnienie, skąd taki "wzór" na prawdziwie małżeńską równość:

Para to w systemie dwójkowym 10 (1 i 0)
natomiast trójkącik, czyli "nasze" 3, to w układzie par 1 i 1 (11)

A poniżej proste, acz przyjemne ćwiczenie dla agentów obcych wywiadów.
Zabieramy na występ ołówek i zapisując mężczyzn (albo kolor czarny) jako 1,
a kobiety (lub czerwony) jako 0 notujemy liczby, czyli mówiąc prościej:
dzień w którym mamy dokonać zamachu (zwanego dawniej ślubem) na płeć przeciwną:

http://bit.ly/yIdjsU

marco  id:1778   [2012-01-25  22:30:44]

Od niepodległości trójkątów był Witkacy a nie Mrożek. Tak czy siak, niewiele się pomyliłem ;)

marco  id:1778   [2012-01-25  22:38:33]

:-)

Dzięki, autorzy!

Włodzimierz Holsztyński  id:464   [2012-01-25  22:45:05]

A na dobranoc miłosny duet filozoficzno-liryczny Willarda i Zuzanny:


Niebyt musi w pewnym sensie być, gdyż inaczej — czym jest to czego nie ma? Tej powikłanej doktrynie można by nadać miano brody Platona. Historycznie rzecz biorąc, okazała się ona bardzo twarda, stępiając często ostrze brzytwy Ockhama.
Być uznanym za przedmiot istniejący to po prostu i zwyczajnie tyle co być wartością pewnej zmiennej. W języku tradycyjnej gramatyki sprowadza się to w przybliżeniu do tego, że "być" znaczy tyle co "być przedmiotem do którego odnosi się pewien zaimek".
Ogólnie: teoria zakłada istnienie przedmiotów danego rodzaju wtedy i tylko wtedy, gdy niektóre z tych przedmiotów muszą być wartościami zmiennych po to, by twierdzenia przyjęte w tej teorii były prawdziwe.
Nie chcę tu sugerować zależności bytu od języka. Nie zajmuję się tu ontologicznym stanem rzeczy, lecz ontologicznymi założeniami wypowiedzi. To, co istnieje, nie zależy od od niczyjego języka, natomiast to, o czym ktoś mówi, że istnieje, zależy.
Efektem uporządkowania języka jest redukcja struktury gramatycznej do logicznej. Logika goni prawdę na drzewie gramatyki.


(Willard Van Orman Quine)


Żeby rzecz wyjaśnić wreszcie
tak czy owak, tak czy siak,
kiedy spytasz: "Czy mnie kochasz"?
powiem tobie: "Nie i tak".

Powiem tobie po namyśle,
nie na oślep, byle jak,
Mówiąc "Nie" - rzecz jasna skłamię,
by nie skłamać mówiąc "Tak".

Mówiąc: "Tak" zaś, skłamię po to,
by nie skłamać mówiąc: "Nie".
Mam nadzieję, że już teraz
nie zrozumiesz słów mych źle.


(Zuzanna Ginczanka)

klaps  id:945   [2012-01-25  23:39:39]

dodaj komentarz

do góry