. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdy Polak wypije nieco "Żyt"
przechodzi na japoński ję~~zyk
- nomen omen jest omen nomen,
a w knajpie mają wielki problem
bo obok niego łysy Japoniec
co rusz "Chopina" lał między skronie
i omen nomen jest nomen omen:
gada po polsku - istny fenomen!
Tłumaczy gęsto Polakowi:
"Tyle i tyle - mówi kelner",
lecz ten, przeszedłszy na japoński -
nic nie rozumie i nic nie wie.
Z tego zdarzenia wynika wniosek:
jak już się upić - tylko z Rodakiem!
lub z Japończykiem do knajpy chodzić
z urżniętym wcześniej biegłym tłumaczem.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
http://bit.ly/yMQDGf









