Nieruchomieją jak kelnerki w restauracji,
której grozi plajta: minuty udające martwe.
Stań się, cudzie, błaga lustro w toalecie,
ukaż choć ruch cienia, resztkę twarzy,
krwawiącą wargę, ogołocone oko.
Udawać żywego jest trudniej. Zegarki
chodzą nerwowo dookoła budynku.
Restaurację da się przebudować
na lecznicę dla oswajalnych maleństw.









