|
warsztat
athreads
|
Kołysanka na koniec tłustych latw nocy z trzynastego na czternastego
przerąbali go na pół dokładnie dwa miesiące wcześniej z trzynastego na czternastego zaczęli odchodząc ukradkiem jeden nachylił się nad śpiącym i do gardła wsadził palce poszły: rolady ze wszystkich świętych pierścionek z sorbony hańba jucznych zwierząt a wszystko w romantycznym nasieniu z góry na dół leci dymiąca rana nerwy wiszą jak światłowody krwawiące trzewia ropieją zdumiony jak może iść na jednej nodze idzie wlecze się pełza jednym okiem patrzy trójwymiarowo ostało się to lepsze zaciśnięta połowa ust nie skomli lewe ucho jeszcze odróżnia skrzypce od piły gra na lutni lewa ręka pracuje za dwie bezsilność i rozłupana pamięć iskrzą z nerwów omiatających jedną stronę sprawy
gdzie żeś bogdan, gdzie żeś, jam tu sam, połechtałbyś, posmarował, polizał tyłka... Rysiu Szczepanek id:1732 [2012-01-20 12:50:51]
o rano.... wielka rano.... violet id:1728 [2012-02-05 21:13:02] no i taka kołysanka. chyba wszyscy o tej porze mają deprechę siną jak zwłoki. przemek łośko id:175 [2012-02-07 19:30:22]
stara śpiewka, jeszcze starsza heca, chyba jednak skomli sama w sobie, Rysiu Szczepanek id:1732 [2012-02-08 14:57:50] |