|
warsztat
athreads
|
słodkich znównie wiem teraz jak cię tytułować, drogi kolego od orgazmu w piątek.
moja jest imaginacja, że się nie powtórzymy: ktoś nam sklonował ciężar, który wrasta w tkanki i ego, niezdolne odtąd do niczego więcej. myślałam: przecież jest własne wszystko co nie rdzewieje w locie, zostaje po kątach, da się odtworzyć jako konieczna ważkość. teraz godzę się ze zmarnowaniem, i że już minęłam. jak nieuchronność, napędzana konwulsją serca. tak ciążący sobie, innych nie odciążą. często wychodzę, by być niezamieszkanym, brzmieć jak slogan; poszukiwać zajęcia dla ciała, cudzego śmiechu i gwaru, niech zagłuszy martwy obieg krwi i pyłu, którym jest się za życia. tak jasno i głucho mi z tym, co pamiętam o ludziach. siedzę tu, nie ożywam, a nawet ranię, jak na ranę przystało. nałóg radzenia sobie z manią, nie bywa czujny i logiczny. kiedyś - mówią - będę biorcą szczęścia. loty są teraz tańsze od odwagi, by wziąć pierwszy oddech na bliższym ciału lądzie. tak się oddać, by nie czuć: wtedy nic nie jest przewidziane do wypełnienia lub pewne. mam skrzydło złamane od urodzenia: prawość. nie leczcie mnie z wątpliwości - przybliżam upadek i powstawanie w jednym, przy okazji nazywając po własnemu to co się lęka, a wierzy.
tytuł jest moim faworytem :-) odciąża trochę tekst z tej pozornej autoironii, ciężkiej (dla mnie) jak czekolada. Małgorzata Köhler id:1398 [2010-09-09 14:10:49] * orgazm bez "a!" ;-) Małgorzata Köhler id:1398 [2010-09-09 14:12:08]
z kilku, owszem, dlatego być może brakło przestrzeni, oddechu i wiodącego wątku, choć mam nadzieję, że jednak zaistniał wedle koncepcji ;) Krystyna Myszkiewicz id:363 [2010-09-09 22:40:18] tekst tak się męczy z tematem, jak kobieta konkretna z wyobraźnią kochanka :) Słownik Polny id:1587 [2010-09-10 12:01:38]
bo mam od zawsze dwubiegunową płeć w snach i literaturze Małgorzata Köhler id:1398 [2010-09-11 10:34:38] |