niczym szaleństwo zielonych liści
tkwi w przebieralni żółknąca starość,
wczoraj wybrała się do modystki,
w witrynie kurzem kapelusz zarósł
na drzwiach karteczka: zamknięte, wrócę
w czasy krynolin i koronczarek;
poniżej sprayem: spierdalaj suko!
i dwukolorem: bujaj się stara !
nikt na ulicy się nie obejrzał
za przechodzącą w nowym żakiecie
tylko ktoś gwizdnął i krzyknął: jędza !
więc popłakała się w toalecie.
jarzębinowe wargi układa
tkwiąc w przebieralni przy siódmej sukni:
nieładny uśmiech, pogodna zdrada,
mąż, trójka dzieci. Wracaj do kuchni.









