|
warsztat
athreads
|
zacięcieI
tak bywa ze mną najczęściej, że kaleczę się o własne serce. to zostawia szramy i boli, nie chcą zejść rdzawe plamy z koszuli, i trzeba mi pisania zaprzestać gdy brakuje świeżego powietrza; wtedy słucham jak lecą na drewnianym flecie uchodzące galopem rączym męskie dźwięki twoich melodii kobiecych, widzę brzmienia idące ogródkiem od nocy coraz dłuższych po dni o noc krótsze, a nie spotkasz mnie w tramwaju czy metrze będę za oknem kiedy szyby przetrzesz zobaczysz jak strugami spływam przez kanały i w chusteczkach znikam, lub starym Watermanem grzebię po śmietnikach; nie zwracaj uwagi to ci przejdę w katar chroniczny lub legendę. II czemu świt pociemniały? wśród żółknących liści schodzi sierpień zbolałym nieboskłonem. naszą szkapą kołyszą ścienne zegary kulbaczone niedbale z dygotem kopyt chwieją się serca o pomylonych werkach ocze widma zakryły ścieżki do wodopojów pośród wiedzących inaczej odmawiam Korzec Buczacz Złoczów. kontur mapy wbity w serdeczny palec nie dorasta pięcie procesu bolońskiego do wzgórka. ja nie odrastam - było ci mnie nie ciąć. wersja: 1.0; 2.0; (Pamiętam skądinąd towarzyszącą na flecie,) - widziałam konie, psy i koty, które uspokajał flet indiański, wierzę więc (ale tylko na słowo), że może i na mężczyzn jego dźwięki wpływają kojąco. Wiersz ścieka najpierw rdzawo, ale później nabrzmiewa wyraźnie, mam skojarzenia raczej z rzeką - kwintesencja deszczu: ulewa wpadająca w rzekę, obramowaną mokrą zielenią. trochę mistycznie, choć puenta - zwodnik ;-) Małgorzata Köhler id:1398 [2010-09-06 15:48:14]
Wiersze nabrzmiewające deszczem ? To trochę tak, jak gdyby po uderzeniu w kolano bolał łokieć. Neurologia nie wyklucza, ale zdarza się rzadko. Słownik Polny id:1587 [2010-09-06 15:58:15] Autor opublikował wersję 2.0 system [2010-09-06 16:00:30] przepraszam, jeśli zawiodłam, w odruchu czytelniczym . pewnie z egoizmu, bo lubie deszcz; dla jasności: puenta świetna ale i te gierki z czasem mi nie umknęły. no przecież nie mogę tak wszystkiego wychwalać! :-) Małgorzata Köhler id:1398 [2010-09-06 16:25:34] nad drugą częścią zastanawiałam się długo, jako ignorantka naturalnie nie mam pojęcia, o co chodzi z tym programem bolońskim. postanowiłam więc to i owo pominąć ;-) i czytam jako całość, mogącą równie dobrze pełnić rolę metafory; suplement jest teraz integralną częścią wiersza, który, mimo pewnych nielogiczności - a może własnie dzięki nim - (peel kaleczy się na początku wiersza sam, w ostatnim wersie znajduje jednak sprawcę) - stał się mocniejszy w wyrazie. Małgorzata Köhler id:1398 [2010-09-06 19:45:19] acha - jeszcze jedno: kiedyś pomyliłam czyjś wiersz z Twoim. jak mogłam? no właśnie - był dobry. ok, już. Małgorzata Köhler id:1398 [2010-09-06 19:59:09] Kupmy Autorowi nową maszynkę do golenia ! :) Fleur Smętzianka id:1684 [2010-09-08 09:58:50]
do ostatniej litery powinna dać się zrozumieć recepta. powinna, a przecież się nie daje. to, co mówić o wierszu? ale piękny to wiersz - ten, tutaj. i, nie mam żadnego problemu z tym, że nie wiem o wszystkim tym, o czym on wie . zielona gęś id:1524 [2010-09-08 21:06:17] dzięki :) Słownik Polny id:1587 [2010-09-09 10:48:27] |