|
warsztat
athreads
|
Kolejny restartDzień jest niczym. Ledwo
się ruszysz, noc zapada. Petroniusz. zbudzny ucieczką nocy wpadam w nurt błyszczącego dnia.. tam już na mnie czekają meta narysowana strzał! biegniemy jak opętani! tratując co jest pod nami..Taa.. dopadam celu pierwszy i jestem trochę większy! Ha? że nie wszyscy? co z tego! bo nie wszyscy kolego! Ba.. nie wszyscy wygrywają trudom dróg podołają. Ja?! Ja nie pomogę nikomu wszak ja.. zamykam się w szklanym domu dnia.. do nocy.. aby do nocy.. kiedy sen mnie zamroczy.. w snach.. będę trochę inny.. jakby bardziej dziecinny.. Ach.. Biegł Pan ze światłem dnia, jak Prometeusz, skrywając blask przed okiem z Olimpu. Smuga komety pozostaje i nic - zapewne - nie obchodzi ją noc. Tylko niewinnośc dorosłych dzieci zaboli jak ran(a)o. gravity id:1681 [2010-09-05 11:45:36]
znaczy, nie jestem podobny do ogona komety, jakkolwiek, pewno jakiejś spod ogona wypadłem(liśmy). zielona gęś id:1524 [2010-09-05 13:12:57] Połączenie rymów męskich i gramatycznych daje tutaj taki efekt, że czyta się to jak wiersz średniowieczny. Ta stylizacja w połączeniu z dziecinnością na końcu daje bardzo ciekawy efekt. Ignawiusz Turmfalke id:1446 [2010-09-05 13:45:34] |