kredą njusy warsztat forum uczestnicy szukaj zaloguj litera me nomine

Stefan George. Życie po życiu.

Ostanio całe Niemcy żyją serią skandali nadużyć seksualnych w kościele, emocjonując się głównie politycznie przegraną pozycją papieża B16 (którego nota bene nie lubią :), szczególnie w kontekście seksualnego wykorzystywania dzieci w kapucyńskiej szkole dla głuchoniemych "St. John's School", które szeroko opisywał ostatnio New York Times. Niejako przy okazji Der Spiegel  (Nr 13/29.03.2010) przypomina wygaszony skandal niemieckiej szkoły z internatem w Odenwaldzie. W owej szkole o modelowo postępowym i liberalnym systemie kształcenia, do której uczęszczały dzieci artystów i polityków m.in. prezydenta Niemiec Richarda von Weizsaeckera, dochodziło przez wiele lat do masowego, seksualnego wykorzystywania uczniów (jak dziennikarskie śledztwo dowodzi nienagłaśnianej mimo wiedzy Prezydenta Niemiec). I choć informacje o tym procederze wyszły na światło dzienne w latach dziewięćdziesiątych nigdy nie stały się nagłówkami codziennej prasy. Reporterzy Bartsch, Latsch, Verbeet, Weigrefe, którzy analizują ten przypadek wskazują na wiele czynników zarówno kulturowych jak i społecznych próbując dociec źródła wyciszenia skandalu. Do seksualnych nadużyć dochodziło przez kilkanaście lat, był o nie oskażany dyrektor Gerold Becker wraz z grupą bliskich mu nauczycieli. W krytycznym momencie wyjawienia skandalu namaszczono męża zaufania, który miał wyjawić prawdę, lub jak twierdzą autorzy artykułu był odpowiedzialny za "dyskretne rozwiązanie sprawy". Osobą tą był Helmut Becker (nie spokrewniony z dyrektorem szkoły w Oldenwaldzie), nestor niemieckiego pedagogizmu i nauki o wychowaniu, we wszystkich mediach szanowana i poważana persona. Tyle tytułem wstępu. Teraz czas na cytat z Der Spiegel nr 13.

"Prawdopodobnie Helmut Becker uważał zachowanie G. Beckera za rodzaj kawalerskiego zdziwaczenia. H. Becker długoletni dyrektor Instytutu Maxa Plancka ds. Badań nad Wykształcenieniem należał do pewnego kręgu, opisanego przez Urlicha Raulffa w książce "Krąg bez mistrza. Życie po życiu Stefana George". Dla poety i dandysa Stefana George (1868-1933) homoerotyczne pasje i "umiłowanie pacholąt" należały w pewnym stopniu do podstawowego cywilizacyjnego dorobku. Marzył on o nowym porządku, który zwracałby się ku wartościom i ideałom antycznej Grecji. Poeta utworzył antymieszczański, elitarny krąg, który przyciągał przede wszystkim młodych mężczyzn.
Jak pokazałThomas Karlauf w biograficznej książce "Stefan George. Odkrywanie charyzmy." krąg ten charakteryzował się nie tylko miłością do antyku i poezji. Również pederastia spajała to męskie towarzystwo. Zaszło to nawet tak daleko, że głęboko wtajemniczeni musieli rekrutować "świeże mięso", które wewnętrznie było oznaczane i katalogowane takimi skrótami jak s. i b.s - słodki i bardzo słodki.
Oczywiście, jak stwierdza Karlauf, ambicją Stefana George było wykorzystanie greckiej filozofii do uznania pederastii za wyższą duchową formę bytu. Kto został uspołeczniony w kręgu jego chłopców mógł mieć trudności w dostrzeżeniu nadużycia w seksualnym wykorzystywaniu."

[w tym miejscu pownino  być odwołanie do pozycji F.Nietzche "Wola Mocy", dokładniej mówiąc rozdziału w którym postuluje zniszczenie wszelkiej kultury jako podstawowy warunek nastania nowego porządku, ale nie chcę zamieniać njusa w esej]

A teraz Moi Mili hurmem wklejamy na rynsztoku ulubione wiersze poety Stefana George.
ilustracja: Stefanek wygrzebany z netu
[2010-04-10 01:41:13]   Tomek Gerszberg

do góry