kredą njusy warsztat forum uczestnicy szukaj zaloguj litera me nomine

Smutek, że cirrusów nie dają na stringi

Strzelił. Spokój osunął się do balii z aureolami świętych, a zza masywnych drzwi dobiegło: ty chachaju, ino prać i patrzyć czy równo puchnie!

I zupa, zabielana stała na stole. Do kuchni wszedł Zyndram z Ib, odłożył obosieczny miecz, w którym babcia widziała jedynie laskę, którą nieznośny kajtek podwędził dziadkowi legioniście, więc Zyndram Mężny odłożył miecz i jako się rzekło zasiadł do wieczerzy, do zabielanej pomidorowej i wnet ją od siebie odsunął na kraj blatu, i odął wargi - Nie będę tego jeść. Błe.

Babcia ze spokojem rzuciła rycerzowi gąbkę, wskazała balię i krótko poleciła - Okąp się. A potem dodała: Na smaki najlepszy jest głód, i postawiła talerz z zupą na wysokiej lodówce.

Z podwórza dobiegł przeszywający pisk gigantycznej myszy. Była to księżniczka o bardzo skomplikowanym imieniu i jeszcze bardziej zagmatwanym drzewie genealogicznym. Również z Ib. Rycerz rzucił się boso na schody, w progu zdążył jeszcze porwać miecz i jak głosi legenda zabił trzydzieści siedemnaście smoków, aby nie uratować królewny.

A teraz patrzy na te lata niczym dobrotliwy święty, w aureoli, z dystansem, nie pamiętając smaku.
ilustracja: [Aleksandr Giduljanow] Zejście z ikonostasu
[2010-04-07 20:30:55]   przemek łośko

do góry