kredą njusy warsztat forum uczestnicy szukaj zaloguj litera me nomine
bogdan powsinóg

Centaurowo

Bogdan to mój kolega, stary kolega, znacznie starszy niż net, kolega po prostu. Znamy się jak łyse konie, choć różnimy się w sposób zasadniczy, nie tylko stopniem wyłysienia. Bogdan raz jest przyjacielski, a raz nie, w przeciwieństwie do mnie, ponieważ w tej kwestii jestem trochę lepszy. Bogdan wychował się na bielszowickich barakach, kiedyś pojechaliśmy tam na rowerach, ale baraków już nie ma, były tam tylko chaszcze i jego nostalgia, czyli nuda. Dziwnym trafem mieszkał potem w domu gdzie ja się wychowałem, na małym osiedlu przylepionym do chropaczowskiej starówki
(do dziś mieszkają tam jego dwie ukochane córki).
Wspominam o tym, dlatego, że przynajmniej dla mnie,
miejsca te, są pięknie nakreślone w jego wierszach
i łączą się z nimi nierozerwalnie.
Siadywaliśmy przez lata przy moim stole,
połączeni tym miejscem i łącząc zazwyczaj jakimś likworem
tę naszą nieprzystawalność.
Od kilku lat Bogdan mieszka daleko w pałacu,
dużo podróżuje i rzadziej zagląda.
O jego wierszach nie podejmuję się pisać,
bo się na tym kompletnie nie wyznaję,
chcę tylko powiedzieć że bardzo, ale to bardzo je lubię.
Byłem przy ich bólach porodowych
i pysznych ojcowskich tryumfach,
radościach z człapania i gęgania pociech,
czasami też coś tam niańcząc.
Gdyby było ich ze sto razy tyle,
to może dostał by Nobla? Ja by mu dał.
Więc jest tomik Powsinoga na Rynsztoku,
20 wierszy pod tytułem „Centaurowo”
– hm, ciekawe co on na to powie,
może się cholera ucieszy.

Rysiu Szczepanek
okładka: R. S. "Kamienicznik"
redakcja: Rysiu Szczepanek
RNA: 137

rynsztok i dno [2012-01-31]
autor zbiorowy

13 sonetów Rysia Szczepanka czyli wraca moda na sonety, sonaty i sielskie malowanki

okładka: republika gdańska rys. tuszem Ryś Szczepanek
redakcja: Rysiu Szczepanek
RNA: 136

rynsztok i dno [2011-07-13]
zielona gęś

Białe fontanny

Cały wysiłek zmysłów skupił się na dowiedzeniu świadomości, że to, co nierzeczywiste istnieje naprawdę: ma miękki głos, kasztanowe włosy, dotyk, który wie na pewno, że tu zaczyna się dłoń, a tam kończy urwisko.

Dałem się przekonać zmysłom, nie spieram się z nimi. Nie dlatego, że im wierzę, ale dlatego, iż wiem, że przyłapane na kłamstwie okrutnie się zemszczą.

Dlatego wolę niczym Aimee wierzyć, że nawet najsamotniejszy nauczyciel gimnazjum w niewielkim miasteczku jest w stanie przemienić ludzi w dzikie gołębie, dzikie kaczki, zielone gęsi.
okładka: [Katrin Soboleva] The Irreality
redakcja: przemek łośko
RNA: 135

rynsztok i dno [2011-06-15]
autor zbiorowy

Ep-ka, 33 i 1/3 obrotów na minutę

... kręcą iluzje wciąż tamte melodie, igła waha się, pójść w lewo lub w prawo, a jednak bieży rowkiem za tanecznym suwem ramienia. i w tempie, co nadał mechanizm - niewidoczny i pewny.
okładka: John Vachon - Coalminer's child, 1939
redakcja: przemek łośko
RNA: 134

rynsztok i dno [2011-02-22]
autor zbiorowy

A ja kręcę twój lok na grzebyku boogie,

noc zakłada mi maskę i nakłada cienie pewniej niż powieka mierzy kąt domknięcia. jestem tu z wami, ustami w wenecji, zdobionymi ręcznie posuchą i woskiem. chłodniej bije fala albo wręcz zamiera pod alką wieszczką. kręcę twój lok wokół palca, niech ten szal mnie chroni przed nagłym wyjazdem bez powrotu pod dach, który polubiłem. że kolory istnieją, wierzę. wdech nie jest złudzeniem pryzmatów.
okładka: Paryż, rok 1970 - Marie Šechtlová
redakcja: przemek łośko
RNA: 132

rynsztok i dno [2011-01-01]
autor zbiorowy

Grudzieniec po butelce samshu

Ten, kto nie dobiegnie do indywidualnego kadru kończy jak przedświąteczna kaczka. Szarość jej obojętna i kontrast różnicy także nie czyni. Kompozycja kadru ma takie tylko znaczenie, jakie wszelkie funeralia mogą mieć dla żywych, mimo całego przejęcia gasnącą kwintą trąbki piccolo. Niewiele trzeba, czasem raptem przystanku przed Bronowem, żeby cieszyło popołudniowe światło złapane w butelkę i przypadkowy łyk, wzrok schwytany iskierką na podwiniętej rzęsie.
okładka: Igor Fiodorow
redakcja: przemek łośko
RNA: 131

rynsztok i dno [2010-03-20]
autor zbiorowy

Zwolnieni z roli Pana K.

Kto szydzi i na wesoło para się swoją goryczą, ten wie, że cena przychodzi po ostatnim słowie. Wiersz ląduje na półce, dysku, w sieci, kontury konceptów zacierają się, ale kształt, który tę mgłę spowodował pozostał, jest w duszy i stamtąd razi wciąż i na nowo umysł, co wystrzelił arsenał wszelkich pocisków: wspomniany wiersz z konceptami, grymasy, ciężką od szyderstwa płętę, najgłupszą z naiwnych nadziei. Majta poeta nogami na moście Karola, w Gujanie majta, ale ma serce ciężkie, zwłaszcza gdy mgła wisi nisko i słowa się wypisały.
okładka: [Šechtl & Voseček] Groźba cywilizacji, agfachrom
redakcja: przemek łośko
RNA: 130

rynsztok i dno [2009-11-11]
autor zbiorowy

Szmaragdowi

Mógłbyś pozostać dla mnie bezimienny, Autorze albo w całości ukryć się w czternastym wieku. Krytycy, którzy odkrywają nowych i zapominają starych apostołów wiersza nigdy nie mówią nic ważnego o nich samych, poprzestają na tekście i towarzyskim kontekście. W taki sam sposób mówią o literatach.

Nikt tu nie odnajdzie fajerwerków językowych, wolt myśli, pościgu za Dziełem. Mało kto dostrzeże napięcie, skrajne napięcie emocji, które towarzyszy słowom. A właśnie ono jest w tych wierszach niekłamane, poważne, nieomal święte.

Po nic jest poezja i tutaj odnaleźć można najpokorniejszy dowód. Na prośbę Autora tych wierszy, Grzegorza Jędrka, dopisuję kredo:

Nie ma nic.
Gdyby nawet coś było, to byłoby to niepoznawalne.
Gdyby nawet było poznawalne, to i tak wiedzy o tym nie udałoby się przekazać.
Ale mimo wszystko warto dać się oszukać poezji.
Gorgiasz, sofista
okładka: [ Robert Sadowski] Kroki (www.robertsadowski.pl)
redakcja: przemek łośko
RNA: 128

rynsztok i dno [2009-02-21]
autor zbiorowy

Znaki zodiaku według Kunisady

Selekcja utworów do książki na okazję, nie jest rzeczą łatwą. Podobało mi się wiele wierszy, jednak we śnie przyszła do mnie bozia i wtuliłem się w jej płaszczyk. A kiedy poczułem się bezpiecznie, przyszedł do mnie tatik boruty i pokazywał wyuzdane pornole. A kiedy się rozzuchwaliłem opustoszała scena i zostałem na niej sam z kredką do ust w dłoni, nie wiem czyją.

I wtedy namalowałem nią na luksferach oddzielających bar od parkietu ogromną, czerwoną osiemnastkę. No i tylko tyle, widać z tego, mogłem wybrać wierszy.
okładka: Kunisada, Pies
redakcja: przemek łośko
RNA: 126

rynsztok i dno [2009-02-14]
abc

Arcyludzkie, obce

Arcyludzkie, obce - tak jawią mi się wiersza Arka Burdy. Autor z piromańskim zacięciem uruchomił laboratorium Dextera, w którym korzystając z toposów z second handu przygotowuje laski dynamitu. I choć czytelnikom poezji wysokiej i zarozumiałej mogą wydawać się wręcz slapstickowe, wcale nie są do śmiechu.
okładka: Tom Sanford, "Jesus Walks"
redakcja: Tomek Gerszberg
RNA: 117

rynsztok i dno [2007-11-02]
Nerwy Jak Postronki

susłem jestem który zagrzebuje się w konstrukcji

tym którzy lubią rosyjską ruletkę
okładka: me&łośko
redakcja: weronika.woźniak
RNA: 121

rynsztok i dno [2007-11-02]
autor zbiorowy

antyBlogia

No i stało się, nadszedł czas na dzielnych truwerów, których inicjałem jest B. Bycze B. Inicjał swój poniesli przeciw blogom, Blondyni i Bruneci płci obojga. Mogliby, a jakże, zająć się czymś innym, Bylejakim, ale nie: woleli popłynąć do nieistniejących już, zawieszonych ogrodów.
okładka: Zawieszony ogród [~pł]
redakcja: przemek łośko
RNA: 119

rynsztok i dno [2007-10-31]
autor zbiorowy

Punkt G

Sprawy seksu i erotyki decydują o powożeniu dywanem. Posiadanie płciowości nie tylko jest nobilitacją natury, ale i zobowiązaniem wobec niej. Czy jest kwestią wolnego wyboru zobowiązanie seksualności wobec kultury, tego dowiecie się, czytając niniejszą książeczkę. Smacznego ;)
okładka: Pełniej niż w otwartym oknie [~pł]
redakcja: przemek łośko
RNA: 114

rynsztok i dno [2007-10-20]
Włodzimierz Holsztyński

Wciąż muzyka

Włodek - postać pełna pasji, pełna rozpiętości i sprzeczności, od bezradnego liryzmu po brutalną porywczość. Wybrałem z jego wierszy te, które prezentują człowieka w drodze, autoironiczne, niekiedy pogodnie gapiowate, i te pod bialą flagą, a niepogodzone. Dlaczego na zdjęciu zabrakło ludzi, dlaczego? Zajrzyjcie, zgadnijcie ;o)
okładka: Za Himavantem [~pł]
redakcja: przemek łośko
RNA: 113

rynsztok i dno [2007-10-15]
autor zbiorowy

anty-Z-ogia

Zróżnicowane temperamenty,  ale głównie przewrotne. Tylko idiota wierzy wiecznie uśmiechniętemu wykładowcy, jednak żeby uwierzyć ponurakowi, przyznajcie, trzeba być idiotą rezydentnym (zgodnie z definicją pięknego więźnia własnego). Z - wycieczka donikąd i przeciw nikomu.
okładka: Z-boat to nowhere [~pł]
redakcja: przemek łośko
RNA: 112

rynsztok i dno [2007-10-11]
autor zbiorowy

R - antologia

Tym razem literka R. Literki będę podawać w przypadkowej kolejności, żeby uniknąć masowego zakładania ników ;o)

Literka R ma także tę zaletę, że jest nielicznie reprezentowana. Mniej nalepek, więcej made in. Cudnie, cunie?
okładka: Rozciapciana gwjazda, znaczy - topos [~pł]
redakcja: przemek łośko
RNA: 110

rynsztok i dno [2007-10-03]
autor zbiorowy

Antologia na A

Idealnie byłoby mieć tyle czasu, żeby wybierać antologie tematyczne. Niestety, tyle czasu nie posiadam. Ale postanowiłem składać, od czasu do czasu, antologie alfabetyczne. Nie, nie przekreślam możliwości prezentowania w formie książeczki wierszy odwołujących się do tematu, podmiotu, przedmiotu. Tym razem jednak czynię pierwszy, tak - nieduży, kroczek i oto bęc: mała antologia twórców na A ;o)
okładka: Floł, floł [~pł]
redakcja: przemek łośko
RNA: 109

rynsztok i dno [2007-10-03]
Roman Kaźmierski

Nieuleczalne

Przywrócona książeczka Romka, do poduchy i pogaduchy ;o)

{Jarku, cynka pliz daj, czy taka była tytuła, oki? & jaki podpis życzysz, & inne pro, czy kontra; za wtręty kontrolne, przepry, no ale przywrócenie ma w sobie coś roboczego, że łazarza przypomnę}
redakcja: przemek łośko
RNA: 106

rynsztok i dno [2007-09-30]